sobota, 23 sierpnia 2014
złap dystans- ciesz się życiem!
Często zadajecie mi pytanie- Julka jak wytrzymujesz tą presję swoich czytelników (bardzo wymagających) oraz niemiłe słowa padające od tzw. hejterów? Jak Ty to robisz że nie załamujesz się tylko śmiejesz z tego i z ogromnym poczuciem humoru odpowiadasz na ich docinki?
Odpowiadam: DYSTANS DO LUDZI I DO ŻYCIA!
Myślę że tą cechę najtrudniej jest wykształcić w naszej osobowości. Każdy z Nas jest wrażliwym człowiekiem, lubimy słuchać komplementów jednak krytyka jest dla Nas bolesna- to jest normalne.
Jednak musimy rozróżnić dwa określenia - hejtowanie a krytyka. Żyjemy w tak cebulowatym świecie, gdy robimy coś co sprawia nam przyjemność (i w dodatku kase za to otrzymujemy!) lub wyglądamy inaczej bo np. mam kolorowe włosy, mam tatuaże, piercing itd. Generalnie gdy wyróżniamy się na tle całej populacji szarych człowieczków - będziemy krytykowani, obgadywani. To jest nieodłączny element osoby która robi coś ciekawego ze swoim życiem.
I to się tyczy każdego- nie ważne czy jesteś ze wsi czy z miasta. Jeżeli spełniasz się w swojej pasji lub wyglądasz oryginalnie - Twoje życie będzie obsmarowane przez bandę zawistnych turbocymbałów.
No ale jak sobie z tym poradzić? Co robić gdy usłyszę że jestem brzydka, lub wyśmiewają mnie bo maluję, tańczę, śpiewam blablabla... NO ALE CO ICH TO OBCHODZI? To co robisz to jest tylko i wyłącznie twoja indywidualna sprawa. To nie oni przeżyją Twojego życia i nie umrą za Ciebie. (choć czasem mamy wrażenie że więcej mają do gadania niż my sami) A wracając do sprawy z wizerunkiem- nie czarujmy się... nikt nie jest idealny. Każdy ma w sobie wady które wytykają nam inni. Trzymaj się wersji- uroda przemija. Są ludzie którzy bez względu na wszystko Nas kochają i akceptują to jakimi jesteśmy. Oryginalne osoby mają ogromną charyzmę i odwagę to pokazywania siebie takim jakim się chce być postrzeganym. Więc nie wstydź się być sobą!
Gdy słyszysz za plecami uprzykrzające słowa - nie załamuj się. Ludzi wkurza, że jesteśmy głusi na ich durne gadanie- a jeszcze bardziej gdy z większą werwą działamy. Naszych drogich 'znajomych' boli najbardziej wtedy gdy zyskamy swój mały sukces. Oni i tak będą Nam wmawiać że 'to samo przyszło'- ale wiesz co? Nic nie udowadniaj. Ty sama/sam wiesz jak ciężko pracowałaś/eś na to w jakim miejscu się teraz znajdujesz. Oni będą zawsze marudzić, ględzić jak stare baby - co to Ty nie jesteś. Jednak pamiętaj - Ty coś robisz, a oni siedzą na tyłku i tylko komentują poczynania ludzi chcących coś zyskać w życiu. Satysfakcję poczujesz po latach gdy się spotkacie- i okażę się że Ty jesteś 100 szczebli nad resztą.
Słuchaj rad swoich bliskich - Oni zawsze chcą dobrze dla Ciebie. Krytyka z ich strony może być nieraz bolesna- ale nie miej im tego za złe. Przemyśl to jak postępujesz, jak prowadzisz życie i weź ich słowa do serca. Oni zawsze będą przy Twoim boku na dobre i złe- będą ładować Twoje akumulatory abyś miał/a więcej sił na zdobywanie swoich własnych wyznaczonych celów!
Pamiętaj- nigdy nie daj sobie wmówić że nie warto. Nie ma windy do sukcesu, należy się wspinać. Po drodze będzie masa ludzi wbijających nam nóż w plecy- NIE PODDAWAJ SIĘ. Cena sukcesu to ciężka praca, poświęcenie i determinacja, by niezależnie od tego czy w danej chwili wygrywamy czy przegrywamy, dawać z siebie wszystko.
środa, 23 lipca 2014
Każdy z Nas to przechodził
Czy kiedykolwiek mieliście tak, że chcieliście wyjść z domu i trzasnąć za sobą drzwiami? Czy wypowiedzieliście o kilka zdań za dużo i potem żałowaliście? A może mieliście chwile zwątpienia i myśleliście aby zakończyć swoje zmartwienia i po prostu zniknąć?
Za pewnie każdy z Nas, przeżywa chwile gdy łzy ze złości aż same lecą po polikach, w głowie tłumi się tysiąc myśli a my mamy ochotę po prostu na chwile zamknąć oczy i usunąć się ze świata. Podejrzewam że sporo z Was myślała o tym- co by było gdybym nagle umarła? Jakby zareaogwali Nasi znajomi, rodzina... czy by płakali, tęsknili? Czy brakowało by im mnie lub poczuliby ulgę że w końcu Nas nie ma?
Gdy czujemy się zrozpaczeni bo np. pokłóciłaś się z Mama, przyjaciółką lub chłopakiem. Najchętniej uciekamy do pokoju i zamykamy się w czterech ścianach. Niektórzy idą w kierunku używek- alkoholu, papierosów lub cięższego syfu. Ale to może trwać jeden, dwa, trzy dni... Lub uciekamy z domu, chcemy zrobić na złość bliskim. Aby dać im nauczkę, aby się martwili i poczuli się tak jakby Nas stracili. W takich chwilach, jesteśmy zagubieni i zazwyczaj w ogóle nie zastanawiamy się nad swoim postępowaniem. W głowie mamy włączony guzik pod nazwą 'zemsta'.
Gdy pokłócimy się z najlepszą przyjaciółką- jak się czujecie? Jesteście źli i zrozpaczeni prawda? Wytykacie w tej chwili wszystkie błędy które nieumyślnie druga osoba wyrządziła. Nie myślicie nad tym co mówicie, byle by coś powiedzieć i górować nad nią aby miała wyrzuty sumienia że to właśnie wy jesteście poszkodowani a nie Ona. A potem? Oddalacie się... ponieważ jedna osoba ma zbyt wysoką dumę aby przeprosić, a druga czuje się w ogole niepotrzebna... odtrącona. Później samo wszystko się toczy... Ty która sprowokowałaś kłótnie przepraszasz i prosisz aby wszystko było jak dawniej, natomiast Ona już nie czuje tego zobowiązania aby być nadal Twoją przyjaciółką... i wszystko nagle się rozpada...
A gdy dziewczyna odbija Ci chłopaka? Jak się czujesz? Krew Cie zalewa, chodzisz zdenerwowana a gdy widzisz JĄ, ręce zaciskasz i masz ochotę przysłowiowo 'dać jej w gębę'. Ile razy powiedziałaś że ją zabijesz? Ile razy wysyłałaś sms z żalem do swojego byłego. Ile razy płakałaś i błagałaś aby wrócił do Ciebie? Czujesz się skołowana, nie potrafisz sobie z niczym poradzić bo w Twojej głowie cały czas siedzi ON. Po nocach płaczesz i żyjesz w przekonaniu że już nigdy nie spotkasz tego właściwego faceta.
JAKI MORAŁ Z TEGO?
Pamiętajmy że rodziców mamy jednych. Nigdzie ich nie możemy wymienić ani oddać, ani kupić nowych. Oni Nas wychowali najlepiej jak tylko potrafili. Dali wszystko co tylko mogli abyśmy byli szczęśliwi. Gdy złość bierze górę, zastanówmy się zanim coś głupiego wypowiemy w ich stronę. Twoja cięta riposta, a raczej przykre słowa skierowane do Mamy i Taty będą satysfakcją tylko na pierwsze 3 sekundy. Będzie to radość któa sprawi 'kurcze zatkałam ich!'. Ale później? Rodzice wiedzą że nie chciałaś tego powiedzieć, ale Ciebie dotknie sumienie, będziesz zdruzgotana faktem - jak mogłam im coś takiego powiedzieć? Słowo PRZEPRASZAM czasem jest najcięższym słowem do wypowiedzenia. Ale jednak goi rany które wyrządziliśmy. A śmierć? Samobójstwo popełniają egoiści. Ludzie którzy myślą tylko o sobie. Zastanów się- odbierzesz sobie życie i co dalej? Ciebie nie ma- masz spokój. Ale pomyśl jaką krzywdę wyrządziłaś bliskim. Tobie tylko może się wydawać że nie jesteś potrzebna, że nikt Cie nie kocha. ALE TO JEST BUJDA! Są osoby dla których jesteś całym światem! Odmienisz ich życie... to już nie będzie ten sam poranek co zawsze. Cały czas będziesz w ich głowach i to oni będą obwiniać się za Twoją śmierć! Pomyślą- co myśmy zrobili że jej było tak źle? Że odeszła od Nas? Daliśmy jej wszystko co tylko mogliśmy... A jej nie ma... nie ma naszego najdroższego dziecka... Więc pamiętaj- szanuj siebie, szanuj rodzinę i bliskich. Szanuj życie- bo masz tylko jedno. Każdy popełnia błędy, ale są one po to abyśmy się uczuli aby drugi raz ich nie popełniać.
Straciłaś przyjaciółkę? Pamiętaj - prawdziwa przyjaźń bez kłótni to nie przyjaźń. Przyjdzie czas że i Ty i Ona zatęsknicie tak bardzo za sobą że wszystko powróci do siebie. A jeżeli nie? To odpuść... Jeżeli starałaś się cokolwiek naprawić a nie dało to skutku. Zrezygnuj... bo jezeli jedna kłótnia ma spowodować rozpad wszystkiego, to co to za przyjaźń bez odmiennego zdania i różnicy charakteru? Musicie się umieć kłócić oraz godzić.
A chłopak? Jeżeli zrezygnował z Ciebie dla innej, to jest frajer a nie facet. Prawdziwa miłość nie wybiera z dnia na dzień inną sympatie, bo na imprezie obkręciła się w okół niego dwa razy i może coś z tego wyjdzie. Nie łudź się! Ten świat jest wypełniony masą facetów, którzy będą Nas ranić lub kochać. Nie szukaj na siłę, miłość przyjdzie w odpowiednim czasie do Ciebie. A temu dziadowi pokaż serdeczny palec i broń Boże nie ukazuj słabości! Bądź silna, poradzisz sobie! :)
I mała motywacja ode mnie na koniec !!!
środa, 9 lipca 2014
21 zasad szczęśliwych ludzi
„Szczęście jest przywilejem – pielęgnuj je.” – Elbert
Hubbard
Wszyscy ludzie dążą do szczęścia. Nikt z nas nie chce być
smutny i przygnębiony. Każdy z nas miał okazję spotkać ludzi, którzy są zawsze
szczęśliwi, nawet gdy życie wystawia ich na bolesne próby. Nie twierdzę, że
szczęśliwi ludzie nie odczuwają żalu, smutku czy przygnębienia, oni po prostu
nie pozwalają tym uczuciom przejąć kontroli nad swoim życiem.
Oto 21 zwyczajów szczęśliwych ludzi:
1. Doceniaj życie
Każdego ranka bądź wdzięczny, że się
obudziłeś. Rozwijaj dziecięcy zachwyt i radość wobec życia. Skupiaj się na
pięknie każdej żywej istoty. Korzystaj pełnymi garściami z każdego dnia. Nie
traktuj niczego jako pewniak. Nie przejmuj się małymi rzeczami
2. Mądrze dobieraj przyjaciół
Otaczaj się wesołymi,
pozytywnymi ludźmi, którzy podzielają Twoje wartości i cele, takimi którzy mają
podobne metody by realizować swoje marzenia. To dzięki nim będziesz się czuł
dobrze sam ze sobą. To oni wyciągną do Ciebie pomocną dłoń w razie potrzeby.
3. Licz się z innymi
Akceptuj innych takimi jakimi są,
niezależnie od etapu na jakim są w swoim życiu. Pomagaj jeśli jesteś w stanie,
ale nie staraj się ich zmieniać na siłę. Staraj się polepszać dzień każdej
napotkanej osobie.
4. Nie przestawaj się uczyć
Bądź na bieżąco z najnowszymi
wiadomościami odnośnie swojej kariery i hobby. Spróbuj nowych i odważnych
rzeczy, które Cię zainteresują – taniec, narty, surfing, spadochroniarstwo.
5. Rozwiązuj problemy kreatywnie
Nie użalaj się nad sobą.
Jak najszybciej staw czoła wyzwaniu i znajdź rozwiązanie. Nie pozwól by
komplikacje zepsuły Twój nastrój, każda przeszkoda to przecież okazja do
dokonania pozytywnych zmian. Zaufaj swojemu instynktowi – on prawie nigdy nie
zawodzi!
6. Rób to co kochasz
Statystyki wykazują, że 80% ludzi nie
lubi swojej pracy. Nic więc dziwnego, że tak wiele osób jest nieszczęśliwych.
Większość naszego życia spędzamy przecież w pracy. Wybierz zawód, który lubisz
i sprawia Ci przyjemność – żadne pieniądze nie są warte ciągłego cierpienia!
Znajdź czas by rozwijać swoje hobby i zainteresowania.
7. Ciesz się życiem
Poświęć chwilę by zauważyć piękno, które
Cie otacza. Życie to znacznie więcej niż praca. Znajdź chwilę by powąchać
kwiaty, obejrzeć zachód słońca z ukochaną osobą, wybrać się na spacer brzegiem
morza, przejść się po lesie. Naucz się żyć chwilą teraźniejszą i pielęgnuj ją!
Nie żyj przeszłością ani przyszłością.
8. Śmiej się
Nie bierz siebie ani swojego życia zbyt serio.
Można znaleźć coś zabawnego w niemal każdej sytuacji. Śmiej się z siebie –
przecież nikt nie jest idealny. Śmiej się w każdej odpowiedniej chwili!
(Oczywiście pamiętajmy, że w naszym życiu są momenty, w których powinniśmy być
poważni).
9. Wybaczaj
Chowanie urazy nie zrani nikogo, prócz Ciebie
samego. Przebaczaj innym dla spokoju własnego ducha. Kiedy popełniasz błąd –
wyciągaj wnioski i wybaczaj sobie samemu.
10. Bądź wdzięczny
Rozwijaj postawę wdzięczności. Licz swoje
błogosławieństwa- wszystkie, nawet te najbardziej banalne. Bądź wdzięczny za
swój dom, pracę i przede wszystkim rodzinę i przyjaciół. Znajdź czas by powiedzieć
im, że jesteś szczęśliwy, że są w Twoim życiu.
11. Inwestuj w relacje
Upewnij się, że kochasz bliskich
nawet w momentach konfliktu. Pielęgnuj i rozwijaj swoje relacje z rodziną i
przyjaciółmi, poświęcaj im czas. Nie łam danych im obietnic, bądź pomocny.
12. Dotrzymuj słowa
Szczerość to najlepsza taktyka. Każde
swoje działanie opieraj na szczerości i uczciwości. Bądź szczery wobec siebie i
swoich bliskich.
13. Medytuj
Medytacja
pozwala Twojemu mózgowi na aktywny wypoczynek. Będąc wypoczętym będziesz miał
więcej energii i będziesz funkcjonował na wyższym poziomie. Medytacja to między
innymi joga, hipnoza, taśmy relaksacyjne, afirmacje, wizualizacje lub po prostu
odpoczynek w ciszy. Znajdź coś dla siebie i ćwicz codziennie!
14. Pilnuj własnych spraw
Skoncentruj się na kreowaniu
swojego życia tak jak chcesz. Dbaj o siebie i swoją rodzinę. Nie daj się
wytrącić z równowagi przez to co myślą czy mówią inni. Nie daj się wciągnąć w
plotki czy obgadywanie. Nie oceniaj. Każdy ma prawo żyć tak jak chce – Ty
również.
15. Optymizm
Znajdź pozytywne strony w każdej sytuacji, mimo
że czasem może to być trudne. Nic nie dzieje się bez powodu, nawet gdy nie
wiesz co jest tego przyczyną. Unikaj negatywnych myśli, jeśli nawet wkradną się
do Twojej głowy, zmień je w coś pozytywnego.
16. Kochaj bezwarunkowo
Akceptuj innych za to kim są. Nie
wprowadzaj ograniczeń na miłość. Nawet jeśli nie zawsze podobają Ci się
zachowania bliskich – nadal ich kochasz.
17. Bądź wytrwały
Nigdy się nie poddawaj. Podejmuj wyzwania
z nastawieniem, że przybliżą Cię one do upragnionego celu. Nie przegrasz,
dopóki się nie poddasz. Skup się na tym czego pragniesz, zdobywaj umiejętności,
przygotuj plan na sukces i podejmij działanie. Człowiek jest najszczęśliwszy
podczas realizacji tego, co dla niego wartościowe.
18. Bądź aktywny
Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić.
Szczęśliwi ludzie nie marnują energii na rzeczy, na które nie maja wpływu.
Zaakceptuj swoje ograniczenia. Określ jak osiągnąć to czego pragniesz zamiast
oczekiwać na gotową odpowiedz.
19. Dbaj o siebie
Zadbaj o swoje ciało i zdrowie. Rób
regularne badania. Ćwicz i odżywiaj się zdrowo. Odpoczywaj. Pij dużo wody.
Wytęż umysł i pobudzaj go ekscytującymi wyzwaniami.
20. Pewność siebie
Nie staraj się być kimś, kim nie jesteś.
Przecież nikt nie lubi ludzi fałszywych. Określ kim jesteś w środku- jakie są
Twoje sympatie i antypatie. Bądź pewny tego kim jesteś. Rób wszystko najlepiej
jak potrafisz i nie ingeruj w siebie.
21. Weź odpowiedzialność
Szczęśliwi ludzie wiedzą i
rozumieją, że są w 100% odpowiedzialni za swoje życie. Są odpowiedzialni za
swoje humory, postawy, myśli, uczucia, reakcje i słowa. Gdy popełnią błąd,
potrafią się do niego przyznać.
Rozpocznij od dziś i weź odpowiedzialność za swoje
szczęście. Pracuj nad tym, aby powyższe nawyki stały się również Twoimi.
Zacznij wprowadzać te zasady do swojego życia – będziesz szczęśliwszy! Ale
przede wszystkim – BĄDŹ SOBĄ.
artykuł pobrany z www.popularnie.pl - zapraszam na stronę
środa, 2 lipca 2014
nigdy nic nie wiadomo

Kiedyś przychodziły takie dni i rozmyślałam co by było gdybym miała jednego rodzica, albo mieszkała w maleńkim domu z 10'orgiem rodzeństwa a pieniądze ledwo starczały na dom i jedzenie. Co by było gdybym nagle straciła wzrok, albo w wypadku samochodowym utraciła nogę? Co by było gdyby mi nagle wszystko co teraz mam- odebrano.
Też się zastanawiacie nad takim 'innym' scenariuszem życia?
Jesteśmy kowalem swojego losu, Nasi rodzice z pewnością dali nam wszystko co tylko mogli aby lepiej się nam żyło. Nie możemy mieć do nich żalu, że nie niekiedy odmawiali nam zakupu jakiejś nowej rzeczy lub zamiast wyjechać na wakacje szliśmy pomagać w gospodarce lub mamie w ogródku. Takie poszanowanie przychodzi z wiekiem czasu. Sama czasem złościłam się, że nie mogłam mieć tego co chciałam. Nie rozumiałam wartości pieniądza. Moi rodzice ciężko pracowali zza granicą. Był czas, że jednego z nich nie widziałam miesiąc lub więcej. Ale gdy przyjeżdżali, to zawsze coś mieli w zanadrzu dla każdego z mojego rodzeństwa. Czy to słodycze, czy jakaś zabawka... A radość była niepojęta!
Gdy dorosłam to czasem tak w sercu kuło: kurcze chciałabym mieć to, ale moi rodzice nie chcą mi kupić. Zrozumiałam swoje egoistyczne podejście dopiero w momencie, gdy z firmy mojego Taty powoli zaczęli zwalniać ludzi. Groziło to też mojemu. Byłam wtedy przerażona. Na samą myśl o tamtych dniach napływają mi łzy do oczu. Moja Mama nie pracuje, tylko Tata nas utrzymuje. I ten strach z każdym dniem się powiększał. Pamiętam słowa mojego brata który w tym czasie przebywał zza granicą: "Nie martw się Jula, co by się nie stało to sobie wszyscy poradzimy". Byłam rozwalona na tysiąc kawałków. Na moją rodzinę został postawiony duży pytajnik: "Co dalej?". Nie mogłam jeść, nie mogłam spać. Obsesyjnie cały czas myślałam o tym co będzie i jak wszystko się potoczy. Pytanie brzmiało: czy po prostu moja rodzina sobie poradzi... Ale pozbierałam się i postanowiłam - cokolwiek by się wydarzyło, nie będzie to miało wpływu na relacje z rodzicami i jakoś sobie poradzimy! Finalnie mój Tata pozostał w pracy, aczkolwiek pas musieliśmy ścisnąć. Była to przeogromna ulga, a radość nie odstępowała mnie na krok. Poczułam bezpieczeństwo, które zabrano mi na okres kilku tygodni. Postanowiłam że zacznę zarabiać na własną rękę. Zdałam sobie sprawię zaistniałej sytuacji i po prostu nie chciałam prosić rodziców o pieniądze na moje wydatki.
A co ze zdrowiem? Nigdy o to nie dbałam... Co prawda w szkole byłam sportowcem, nawet nie chwaląc się otrzymałam Stypendium Sportowe (chyba jedyne wyróżnienie jakie w życiu szkolnym mnie spotkało) ale po za tym, jadłam co popadłam. Nawet raz doprowadziłam się do takiego stanu, że byłam toczącym się pulpetem. Świadomość (i szczęście) posiadania zdrowego ciała i umysłu dotarło do mnie dopiero wtedy, gdy córka mojej siostry bardzo ciężko zachorowała. Zaatakował ją wirus który wywołał zapalenie mózgu, spowodował utratę słuchu, wzroku i zdolności poruszania się. W skrócie jej mózg został w większości trwale uszkodzony- martwy. Dopiero w tedy otwarłam oczy na to nieszczęście które dotyka ludzi. Wcześniej miałam zamknięte a raczej starałam się to wszystko w okół mnie ignorować. Niektórzy ludzie to można powiedzieć mają wstręt do osób dotkniętych chorobą. Najczęściej takie rodziny bardzo skromnie żyją, czasem się zastanawiałam czy ich stan zdrowia nie jest wynikiem tego w jakich warunkach żyją? Zdałam sobie sprawę dopiero wtedy, gdy w mojej rodzinie to się przydarzyło. Utrzymanie takiego dziecka jest kilka razy droższe od utrzymania zdrowego. To nie jest kilka tysięcy... to są dużo większe sumy- od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych rocznie! Asia zmieniła każdego w mojej rodzinie, bez wyjątku. Przede wszystkim nauczyła nas dwa razy mocniej kochać drugą osobę., oraz uśmiechać się, nawet wtedy gdy jest naprawdę bardzo źle.
Człowiek musi od życia nieźle dostać po dupie aby zaczął doceniać to co ma. Powinniśmy cieszyć się z tego co los przyniósł i jakich nas rodzice wychowali. Zastanowić się nad tym- że inni mają dużo gorzej w życiu. Niektórzy mają dylemat co kupić: czy chleb czy wodę. A my się zastanawiamy czy kupić setną parę szpilek czy kolejny markowy perfum...
Czytając wasze listy lub maile często natrafiam na słowa: Julia pisząc o swoim życiu czasem mam wrażenie jakbyś to mnie opisywała.
Bardzo dużo piszę o sobie na blogu- bo jestem jedną z Was. Podobne historie wiele ludzi przeżyło. KAŻDY potyka się o swoje problemy, KAŻDY jest raniony przez drugą osobę. Nie jestem żadnym wyjątkiem... Ale przede wszystkim trzeba umieć radzić sobie z tym wszystkim. Nie wolno opuścić rąk i mówić: Nie dam rady... Ja zacisnęłam zęby i pomimo łez które niejeden raz spłynęły mi po polikach- próbowałam iść cały czas pod górkę. I każdy z Was powinien obrać również tą drogę. Życie jest niepewne i czasem może się okazać bardzo krótkie. Więc doceńmy to co mamy i dawajmy z siebie dwa razy więcej.
Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy - okaż mu ją i nie oczekuj że Ci zawsze podziękuje. Wdzięczność przychodzi z czasem...
DZIĘKUJĘ ZA CUDOWNE ŻYCZENIA URODZINOWE!
czwartek, 12 czerwca 2014
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą
Sylvester Stallone jest moim ulubionym aktorem (tuż przed Checki Hanem, a po Heath Ledgerem). Odkąd ujrzałam pierwszy raz film Rocky, tak bardzo mną zafascynował że poczułam pozytywny kopniak do realizacji swoich pomysłów... Ale czy każdy wie, w jaki sposób został napisany i stworzony film? Mam nadzieję, że to co przeczytasz sprawi równie podobną reakcję co w moim przypadku :)
Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego Stallone ma w charakterystyczny sposób wykrzywioną dolną szczękę? To dlatego że, urodził się ze sparaliżowaną lewą częścią twarzy. Z tego powodu, jego wymowa również była niewyraźna. Spalony na początku będąc chcieć zostać aktorem, prawda?
Chęci mu nie brakowało. Przyjechał do Ameryki w poszukiwaniu pracy w roli aktora... Lecz nie chciał nikt go przyjąć. Musiał spać na dworcu autobusowym przez 3 TYGODNIE!
Lecz wydarzyło się jeszcze coś gorszego... był zmuszony do sprzedania swojego jedynego przyjaciela... PSA. Osobie napotkanej, kompletnie nie znanej mu... za jedyne 25 dolarów. UPADŁ NA DNO...
Pewnego dnia, oglądał gale boksu z Hummadem Ali. Wpadł na pomysł filmu i zainspirowany w ciągu 3 dni napisał scenariusz do kultowego filmu "ROCKY".
Znalazł producenta który zaoferował mu 125 000 dolarów za film! Dla osoby bezdomnej to jest propozycja nie do odrzucenia. Jednak był mały problem: Stalone nie mógł zagrać w tym filmie. Był zmuszony odrzucić propozycję. Jego największym marzeniem było zostanie aktorem...
Kilka tygodni później zaoferowano mu podwojoną sumę, az 325 000 dolarów. Ale on w zaparcie odmawiał... W końcu nadeszła oczekiwana chwila, pozwolono mu zagrać w filmie, lecz stawka zeszła do 35 000 dolarów.
Stalone przyjął propozycję. Pierwsze co uczynił... wydał 15 000 dolarów na poszukiwanie i odkupienie jego psa. Udało się i wraz ze swoim panem wystąpili w filmie.
Film nakręcono w ciągu 28 dni. Globalnie stał się hitem i zarobił ponad 200 mln dolarów (gdzie jego budżet wyniósł 1mln). Zyskał 3 Oskary ( w tym za najbardziej popularny film)
Niech ta niesamowita historia Cię zainspiruje. Jeśli bardzo
czegoś chcesz, możesz to w końcu
osiągnąć. Być może po drodze spotkają Cię złe rzeczy, ale pokonasz wszelkie
przeszkody.
Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego Stallone ma w charakterystyczny sposób wykrzywioną dolną szczękę? To dlatego że, urodził się ze sparaliżowaną lewą częścią twarzy. Z tego powodu, jego wymowa również była niewyraźna. Spalony na początku będąc chcieć zostać aktorem, prawda?
NIEPRAWDA!
Lecz wydarzyło się jeszcze coś gorszego... był zmuszony do sprzedania swojego jedynego przyjaciela... PSA. Osobie napotkanej, kompletnie nie znanej mu... za jedyne 25 dolarów. UPADŁ NA DNO...
Pewnego dnia, oglądał gale boksu z Hummadem Ali. Wpadł na pomysł filmu i zainspirowany w ciągu 3 dni napisał scenariusz do kultowego filmu "ROCKY".
Znalazł producenta który zaoferował mu 125 000 dolarów za film! Dla osoby bezdomnej to jest propozycja nie do odrzucenia. Jednak był mały problem: Stalone nie mógł zagrać w tym filmie. Był zmuszony odrzucić propozycję. Jego największym marzeniem było zostanie aktorem...
Kilka tygodni później zaoferowano mu podwojoną sumę, az 325 000 dolarów. Ale on w zaparcie odmawiał... W końcu nadeszła oczekiwana chwila, pozwolono mu zagrać w filmie, lecz stawka zeszła do 35 000 dolarów.
Stalone przyjął propozycję. Pierwsze co uczynił... wydał 15 000 dolarów na poszukiwanie i odkupienie jego psa. Udało się i wraz ze swoim panem wystąpili w filmie.
Film nakręcono w ciągu 28 dni. Globalnie stał się hitem i zarobił ponad 200 mln dolarów (gdzie jego budżet wyniósł 1mln). Zyskał 3 Oskary ( w tym za najbardziej popularny film)
środa, 11 czerwca 2014
szkoda czasu na zastanawianie się
Całe życie zastanawiamy się 'CO BY BYŁO GDYBY...'
Co by było, gdybym weszła do sklepu gdzie pracuje ten fajny chłopak? Co by było, gdybym jutro spakowała walizki i po prostu wyjechała? Co by było, gdyby blablablabla....
Za dużo się nad swoim życiem zastanawiamy, a za mało działamy! Wiecie ile zaprzepaściłam realizacji swojej ciekawości, własnie takim rozmyślaniem? Bo stwierdzałam 'aaa jednak nie, to zły pomysł'. Im więcej analizujesz swoje poczynania, tym więcej na tym tracisz. Oczywiście ja nie mówię tutaj o przykładach typu: Chce uciec z domu, w tej chwili się pakuje i zwiewam... nie nie nie! ;)) Ale chcę na wspomnieć o takiej spontaniczności: widzę chłopaka- fajną ma koszulkę powiedzmy mojego ulubionego zespołu. Podchodzę zagaduje i pochwalam za T-shirt. Rozmowa się nakręca (a ja w duchu się cieszę, że jako tako udało mi się zwalczyć swoją nieśmiałość)
Właśnie dzięki takiemu podejściu spełniam swoje marzenia. Nie myślę o konsekwencjach moich poczynań, tylko robię to co lubię. A czy dobrze zrobiłam, czy źle wyjdzie w praniu.
Ubiegły rok żyłam na spontanie. W ciągu jednego dnia decydowałam się czy wyjechać na drugi koniec polski mając przy sobie marne pieniądze. Czy zrobić kolczyk, albo obciąć włosy do zera. Chciałam zrobić to o czym marzyłam, ale bałam się to zrealizować... gdyż cały czas myślałam o tym 'co będzie, jak ja to zrobię' lub 'co sobie ludzie pomyślą?'- tej opcji częściej i bardziej się obawiałam. I wiecie co? Zrealizowałam te moje 'małe marzenia' i absolutnie nie żałuje. W pewnych kwestiach byłam zadowolona, a w innych... no że tak powiem - człowiek uczy się na błędach. Do póki go nie popełnisz, nie zdołasz ocenić czy było warto :)
Jednego dnia wszystko mi się odmieniło i pomyślałam - BOŻE GŁOWACZ ALE TY PROWADZISZ NUDNE ŻYCIE! Smutek zamieniłam na uśmiech, decyzje podejmowałam w jednej chwili. Nie myślałam co będzie jutro- ale co będzie dzisiaj. Ryzykowałam z milion razy, nabiłam niejednego guza. Ale te wszystkie blizny na moim ciele mają swoją historie. Jedne smutne, inne zabawne. Ale to jest przykład tego, że liczy się to na ile będziemy odważni aby spełniać swoje marzenia. Nie czekać, aż samo coś przyjdzie, tylko walczyć o swoje- bo ktoś Nam sprzed nosa to zwinie. Być asertywnym. Nie pozwalajmy sobie wmawiać że czegoś nie potrafimy. Bo tylko my wiemy, na ile nas stać. A największą satysfakcją jest udowodnienie samemu sobie że coś się zrobiło, pomimo że nie wierzyliśmy w siebie.
Ile razy już utarłam nosa tym, którzy podkładali mi nogi. A to tylko sprawiło, że jestem bardziej silniejsza. Mocno stąpam nogami po ziemi, dlatego że miałam odwagę zaryzykować. Prawdy dowiemy się wtedy, jak jej zasmakujemy.
NIE BÓJMY SIĘ SPEŁNIAĆ MARZEŃ. ONE SĄ PO TO ABY JE REALIZOWAĆ!
Nie zastanawiajmy się nad tym co będzie jutro, i o tym co ludzie pomyślą. Jak popełnimy gafę, to na przyszłość będziemy wiedzieć aby drugi raz tak nie postąpić.
W życiu przeżyliśmy niejedne smutne chwile. Pomimo tego pojawia nam się uśmiech, gdyż przez to nabraliśmy doświadczenia. Jeszcze wiele razy będziemy złe decyzje popełniać. Ale ważne jest aby się nie poddawać, rzucać się w wir doświadczeń. Wyciągaj lekcje oraz bądź samokrytyczny. Każdy przegrywa i każdy wygrywa. Czasami prawda bywa bardzo bolesna, ale życie jest za krótkie aby się załamywać. Nie wiadomo co, kiedy i o jakiej godzinie się wydarzy, więc póki jesteśmy młodzi korzystajmy z tego, a na starość będziemy opowiadać najlepsze bajki swoim wnukom :)
piątek, 16 maja 2014
NIE BO RAK!
Dzisiejszy post nie będzie o mnie.
Któregoś pięknego dnia, napisała do mnie koleżanka Kinga. Poprosiła mnie abym weszła na jej profil na facebooku i przeczytała ostatni post.
Weszłam, przeczytałam... gula rosła aż do gardła i w myślach powtarzałam 'tylko się nie rozpłacz'. Była to historia jej kolegi Maćka, który od półtora roku choruje na raka chłoniaka. Lek który musi zażyć jest nierefundowany, a wartość jego to około 300-400 tys. zł.
Naszły mnie refleksje, chwilowo odcięłam się od świata i dumałam... Jaka jest wartość życia? - BEZCENNA. A dla Macieja to 300 tysięcy złotych... niektórzy to mają auta o tej wartości, a ceną tego jest jego życie...
Pomyślałam... mnie nie trzeba o nic prosić, i oznajmiłam:
KINGA, ORGANIZUJEMY KONCERT CHARYTATYWNY!
(o tym wydarzeniu będę pisać na świeżo na facebooku, w tej chwili poznajcie Macieja)
________________________________________________________
POZNAJCIE MACIEJA JEGO OCZAMI:
Cześć. Mam na imię Maciek. Mam 22 lata, jestem studentem. Na
ścianie mojego pokoju wisi zegar i tyka. Tik, tok, tik, tok. Ale przecież to
nic nowego, każdy z Was mógłby napisać to o sobie. Mam na imię ‚…’. Mam ‚…’
lat. Jestem ‚…’. No i każdy z Was ma zegar. A teraz dopiszcie – mam raka.
Strach? Niedowierzanie? Ale przecież ja jestem jeszcze
młody, mam przed sobą całe życie. Przecież ten zegar wciąż tyka, jak to, może
wkrótce przestać? Przecież chorują inni, są gdzieś za wysokim murem szpitala,
są starzy, schorowani… Nie, to na pewno nie mogę być ja. Może palili papierosy,
albo nie stronili od alkoholu.. albo biegali do solarium pięć razy na dzień..
albo.. albo.. Przecież ja nie jestem taki, nie mogę zachorować. Nie choruje się
tak po prostu. Nie, gdy ma się 22 lata.
Wiecie, jakie to szczęście gdy budzicie się rano i wiecie,
że macie przed sobą jeszcze tyle dni, miesięcy i lat… Że uderzenia waszego
serca nie są jeszcze policzone i wcale nie musicie się tym martwić. Nic a nic.
Nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę. Ja również byłem jednym z Was. Aż złapało
mnie przeziębienie. To był grudzień 2012, zimno. Nic wielkiego, myślałem,
pewnie przeziębiłem się, gdy biegałem wieczorem. Lubię biegać. Psia krew,
następnym razem założę cieplejszą bluzę. Basia znów będzie narzekać, że ciągle
się przeziębiam i pewnie o siebie nie dbam. Mówiłem Wam o Basi? Basia to moja
dziewczyna, przepiękna dziewczyna. Koledzy ciągle mi jej zazdroszczą, ale
wiecie, nigdy jej nie oddam i będzie przy mnie najszczęśliwszą kobietą na
świecie. Ma taki piękny uśmiech i błyszczące oczy.. I włosy, takie długie i
kruczoczarne. Czasami wieczorami myślę sobie, że straszny ze mnie szczęściarz.
Mam rodzinę, która mnie wspiera, Basię, z którą planuję wspólną i długą
przyszłość, studiuję Elektronikę i Telekomunikację na AGH, a po studiach znajdę
dobrą pracę i założę rodzinę. To taki przyszłościowy kierunek, tak mówią. Ale
wiecie, choroba sprawia, że słowo ‚przyszłość’ nabiera innego znaczenia. Nie
ważne jaka będzie, ważne, żeby w ogóle była…
Kolejne przeziębienie. To pewnie po ostatniej wycieczce w
górach. Który to już raz tej zimy? A tym razem założyłem ciepłą kurtkę, to
naprawdę nie moja wina, przyrzekam. Może powinienem iść do lekarza? Ale
przecież to zwykłe przeziębienie, przejdzie od herbaty z miodem i cytryną. Też
bywacie przeziębieni, prawda? W nocy budzi mnie ból w klatce piersiowej. Raz,
drugi, trzeci. Jutro mam kolokwium, a to znowu boli. Przestałoby już, muszę
wstawać na uczelnię.. Może faktycznie, wybiorę się do lekarza. Przepisze
tabletki i przejdzie. Przecież zawsze choroby przechodzą od tabletek, to na
pewno jakieś zapalenie.. oskrzeli może, czy coś. Już prawie piąta, Basia pewnie
śpi. Ciekawe, o czym śni. Może o naszej kolejnej wyprawie w Tatry, albo o małym
domu z ogródkiem.. Ciekawe, czy wolałaby mieszkać w Krakowie, czy u nas, w
górach. Zapytam ją może dziś.. Tylko gdyby.. przestało teraz boleć…..
Idę do lekarza. Pierwszego, drugiego, trzeciego. Przepisują
antybiotyki, suplementy.. Biorę wedle zaleceń. Nie pomagają. I nadchodzi taki
dzień, gdy zmienia się wszystko. Gdy przestaję być taki, jak Wy i staję się
tacy jak Ci za wysokim szpitalnym murem. Taki zwykły dzień na uczelni. Rano
znów zaspałem, autobus stał na złość w krakowskich korkach, a na kolokwium
prawie się nie nauczyłem. W każdym razie, nic nowego. Tik… tok… tik… tok… Czas
na wykładzie dłuży się niemiłosiernie. Może pouczę się w przerwie między
zajęciami. A, miałem odebrać wyniki prześwietlenia klatki piersiowej ze
szpitala. Nauka, wyniki, nauka, wyniki… Dobra, idę po nie, nie ma spiny, są
drugie terminy. Jak się pospieszę, to może nawet zdążę na kolokwium..
Ląduję w szpitalu ze stertą notatek. Fizyka, obwody prądu.
Wiele mądrych rzeczy, ale lepiej o nich nie wiedzieć, jeśli chce się zaznać
szczęścia w młodości. Są wyniki, lekarz jakiś taki poważny. Też stał rano w
korkach, czy co? Tik, tok, tik, tok, zegar na ścianie w gabinecie tyka miarowo,
zerkam na niego nerwowo. Nie cierpię się śpieszyć. Chłoniak Hodkinga. Diagnoza.
Rak. Jak to, rak. Co Pan, zwariował. Jestem młody, jeżdżę na snowboardzie, a
właściwie to się śpieszę i zaraz muszę wracać na zajęcia. Mam kolokwium.
Nowotwór. Kolokwium, uczelnia, student, nowotwór. Pasuje to Panu? Nie, Pan
naprawdę zwariował. Jak to, ja? Może doktor pomylił badania. Na pewno,
widziałem bałagan na biurku. Nie słyszy Pan, mam 22 lata. Ciągle ćwiczę, zdrowo
się odżywiam, studiuję.. Jaki rak? Onkologia, że co, proszę? Chłoniak Hodkinga,
mało znany. 2-3 zachorowania na 1000 chorych. Brak przyczyn. Niezależny od
trybu życia. Po prostu Pan jest chory i już. Powoli wracam do rzeczywistości,
widzę biurko, lekarza, białe ściany. Tak, już słyszę. 90 % wyleczalności? Łapię
się tej liczby kurczowo i trzymam przez całą chorobę. Nie puszczę jej.
Tik, tok, tik, tok, zegar przyspiesza. Życie nie toczy się
już leniwie, jak każdego z Was. Pochłaniam internet, szukam chorych, takich jak
ja. Próbuję przedrzeć się przez gąszcz medycznych zawiłości, metod leczenia,
rokowań, znanych przypadków wyleczenia. Unikam słowa ‚rak’. To brzmi jak wyrok,
bez przyszłości. Ale przecież mi się uda, mam 90% szans. To matematycznie dużo.
Zawsze lubiłem matematykę. Ale i na uczelni bywam rzadziej. Krakowskie korki
widuję z okna szpitala. Świat ludzi, którzy codziennie rano budzą się, idą do
pracy, biegają w parku, wychodzą z psem wydaje się odległy. Kolejna chemia.
Czuję się coraz gorzej, ale staram się walczyć. Dla Basi, dla taty, dla
przyjaciół. Dobrze, że są. Basia chciałaby mieszkać w górach.. Siedzi przy
szpitalnym łóżku i opowiada jak najęta. Mówi coś o uczelni, że wszyscy czekają,
aż wyzdrowieję. Uśmiecha się. Ma takie ładne małe dołeczki w policzkach, gdy
się śmieje. Ciekawe, jak będą wyglądać za 30 lat… Tik, tok, tik, tok, nasz
wspólny zegar tyka. Przyszłość, wiara, nadzieja, słowa klucze. I kolejna
chemia. Leczenie odbiera mi młodość. Przewartościowuje. Przechodzę łącznie 12
cykli chemioterapii – 4 cykle chemioterapii escBEACOPP, 4 cykle chemioterapii
ABVD, 1 cykl chemioterapii mobilizującej ESHAP, 2 cykle chemioterapii
Gemcytabina, 1 cykl chemioterapii Gemcytabina + Bendamustyna. Trudno brzmiące
nazwy stają się dla mnie jak alfabet. Alfabet nadziei. Alfabet moich
dziewięćdziesięciu procent wyleczalności.
Alfabet sypie się, czegoś zabrakło. Leczenie okazuje się
nieskuteczne. Sto procent odjąć dziewięćdziesiąt.. To jest dziesięć. Dziesięć,
głupie dziesięć. Pytam lekarzy, co dalej. Niepewni, nie chcą dawać
niepotrzebnych nadziei, wahają się.. Jak to, już nic? Niech oni coś powiedzą,
cokolwiek.. Tik.. tok.. tik… tok…W końcu, któryś mówi. Uff, nie jest tak źle.
Oddycham głęboko i słucham. Ostatnią szansą jest podanie leku Adcetis. Ma on
doprowadzić do remisji choroby (okres, w którym choroba ‚ucichnie’, nie będzie
dawać objawów), by przeprowadzić przeszczep szpiku od któregoś z moich braci.
Uff, więc jednak. Nie wszystko stracone. Uśmiecham się mimowolnie. No, to damy
radę. Teraz już musi się udać. Chęci braci, są. Zgodność tkankowa, jest.
Nadzieja, ogromna. 10 procent otrzymało dodatkowe zero i zmieniło się na 100.
To kiedy ten przeszczep? Znowu lekarze jacyś niepewni. Łóżek im brakuje, czy
co? To ja sobie dostawię, może być i na korytarzu. Tylko niech o mnie walczą,
niech mi pomogą. Pojawia się nowe słowo-klucz ‚NIEREFUNDOWANY’.
Jak to, NFZ nie płaci? Cała zachodnia Europa tak się leczy,
a u nas? Skazują nas na śmierć? W Polsce zapadła decyzja o braku refundacji dla
tego leku. Kto podejmował decyzję? Dlaczego? Nikt nie odpowiada. Cisza. Tik,
tok, tik, tok. Adcertris, tylko dla wybranych. Życie dla bogatych. A dla mnie?
Pytam – ile. Ile może być warte moje życie.. Głupie pytanie, mówią że bezcenne.
Bzdura. 300 tysięcy. Dla niektórych jeden z samochodów w garażu, dla mnie całe
życie. I Basia, i rodzice, i studia, i dom z ogródkiem. Tyle warte.
Nie mam tych pieniędzy i nie wiem skąd je zdobyć.
Tik, tok, tik, tok, tik, tok.. Ten zegar jeszcze nigdy nie
tykał tak szybko. Mój zegar. Pomóżcie mi go zatrzymać.
______________________________________________________________
I teraz zastanówcie się... my przejmujemy się tym, że nie wiemy co jutro ubrać, że na dyskotece chłopak nie chce podejść by z Tobą zatańczyć, użalamy się nad sobą bo czasem nie wychodzi tak jak byśmy tego chcieli. Pomyślcie... jakie mamy wszyscy egoistyczne podejście do życia. A gdyby ktoś nam powiedział- to jest Twój ostatni dzień życia, ponieważ jutro auto Cie potrąci. Obudzilibyśmy się z monotonnego snu... Pewnie pierwsze poczujemy strach, ale później stwierdzimy aby ten dzień wykorzystać jak najlepiej. Wśród rodziny, smakować rzeczy których normalnie byśmy się nie podjęli, ryzykować... Tak właśnie powinno wyglądać nasze życie codziennie. Nie mysleć o tym co jutro się wydarzy, ale cieszyć się dzisiejszym dniem... Wyciskać jak cytrynkę z życia ile się da!
Pomóc Maćkowi możecie poprzez:
- Wpłatę na konto Fundacji Urszuli Smok „Podaruj Życie” nr konta bankowego: 07 1750 0012 0000 0000 2316 1346 z dopiskiem „dla Macieja Kuspera”.
- Wpłatę na konto Fundacji im. Adama Worwy nr konta bankowego: 53 1240 1574 1111 0010 3480 6570 z dopiskiem „dla Macieja Kuspera”.
- Udostępnienie ulotki (duży format).
Wpłacone środki zostaną przeznaczone na finansowanie Maćka leczenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












