czwartek, 28 maja 2015

Malta HEJ HO PRZYGODO!



Troszkę czasu minęło od ostatniego postu. Jestem po maturkach - oczywiście wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę ;)
Tak jak Wam ogłaszałam na moim facebooku wprowadzę dużo zmian w bloga, nie tylko będzie więcej postów- pojawi dużo nowości aby Wam urozmaicić czytanie :)

Dzisiejszy post będzie poświęcony mojemu wyjeździe na Maltę z biura podróży KURS MALTA który wygrałam dzięki Wam! :) Był to najciekawszy trip jaki kiedykolwiek przeżyłam!

Opiszę pokrótce jak spędziłam wakacje oraz co warto zwiedzić i jak podróżować po Malcie- gdzie warto zaglądnąć :)

Wylatywałam z Wrocławia, oczywiście stres mi towarzyszył gdyż była to moja pierwsza samotna podróż. Uwierzcie mi, jestem chodzącą ciamajdą- potrafię zwykłym tramwajem zgubić się w mieście a co dopiero samotnie siedzieć na wyspie.
Na szczęście na pokładzie poznałam gromadkę sympatycznych chłopaków, którzy zaczepili mnie i z którymi spędziłam miło czas na jednej z imprez :)
Podróż minęła szybko. Okazało się, że na lotnisku czekał na mnie już kierowca wraz z dwiema dziewczynami Beatą i Esterą.

Na Maltę wyleciałam nie tylko odpoczywać, ale w szczególności szlifować język.

SZKOŁA

Od apartamentu w którym mieszkałam wraz z Esterą szkoła Chamber Collage była oddalona o jakieś 10-15 minut. Wraz z moją koleżanką z polski zostałam podzielona do innych grup, gdyż w klasie nie mogłam używać ojczystego języka. Zatem trafiłam do 4 osobowej klasy w której miałam Kolumbijkę, Koreańczyka, Portugalkę oraz KTOSIA którego najsłabiej zapamiętałam ;)
Lekcje codziennie odbywały się w godzinach od  9:00 do 12:00 z pół godzinną przerwą. Po zakończonym kursie otrzymałam Certyfikat. Pokrótce dodam, że absolutnie nie ma czego się stresować. Nauczyciel jest bardzo wyrozumiały a atmosfera w mojej klasie panowała zabawna.

MALTA

Malta jest generalnie bardzo malutkim krajem. Panuję tam ruch lewostronny oraz gniazdka kontaktowe są angielskie (zapamiętajcie, bo ja niestety z płaczem chodziłam i szukałam po sklepach wtyczki polskiej haha). Podróżowanie opłaca się autobusem- istnieją bilety które ważne są przez 24h i kosztują tylko 1,5 euro. Niestety trzeba liczyć się z tym, że przemierzenie na drugi koniec Malty (około 15 -20km) trwa 1,5h dlaczego? Przez przystanki... które były od siebie oddalone o 100 lub 200m.

Gdy jedziesz na Maltę (i jesteś młodym człowiekiem chętny rozrywki) koniecznie odwiedź St.Julian's- miasteczko imprezowe, gdzie muzyka gra 24h i nie istnieje cisza nocna. Blue Lagoon, Gozo, Comino - ja niestety nie miałam okazji zobaczyć, ale ponoć najpiękniejsze miejsce Malty (mam powód drugi raz lecieć na wyspę) :)
Czasem miałam wrażenie, że Maltańczyków nie dotyczy żadne prawo. Aby przejść przez ulicę musimy wymusić pierwszeństwo (POWAGA!) i nie chodzi o to czy jesteś na pasach czy też nie. Jeżeli chcesz przejść ulicę, musisz przysłowiowo wywalić się na drogę- nie ma czego się obawiać, że ktoś nas potrąci. Na Malcie panują wiecznie korki a auta przemieszczają się wolniej niż piesi.  Miałam sytuację, że wyleciałam przed auto policyjne (nie pytajcie się jak się czułam, gdyż myślałam że mi serce wyleci ze strachu jak zobaczyłam mundurowych) a Oni co? Otworzyli okno serdecznie się uśmiechnęli, pomachali i pojechali dalej. Moja mina- bezcenna. Tym bardziej, że czeka mnie jeszcze do zapłacenia zaległy polski mandat za przechodzenie w miejscu niedozwolonym haha :) Maltańczycy żyją jednym słowem: powoli i szczęśliwie. Zauważyłam, że nie jest to bogaty kraj ale pełny uśmiechu i serdeczności. Jak to jeden starszy Pan mi powiedział: "żyję od wypłaty do wypłaty. Mam dom, zdrową rodzinę, mamy co jeść a i zawsze to 2 auro znajdzie się abym poszedł na kawę do restauracji"

JEDZENIE

Jedzenie jest mieszanką Sycylijskiej kuchni z Maltańską. Czyli głównie przeważają makarony. Ja oczywiście, mało czasu poświęcałam na odwiedzanie lokalnych restauracji, więc zazwyczaj wszystko było kupowane na wynos bez zwracania szczególnej uwagi czy to Maltańskie czy też nie- byle by się najeść ;)

LUDZIE NA MALCIE

I tutaj najdłużej się rozpiszę. Powtórzę i będę to powtarzać do grobowej deski: KOCHAM LUDZI NA MALCIE!!! Jeszcze nigdzie nie spotkałam się z tak ogromną serdecznością i sympatią jak na wyspie. Generalnie na początku byłam delikatnie mówiąc w szoku i nie wiedziałam jak reagować na zaczepki facetów którzy wołali, pogwizdywali a nawet zatrzymywali się autem i krzyczeli za Tobą "HEYYY BEAUTY!!!" I nie mówię tutaj tylko o sobie - nie pomyślcie, że popadam w jakiś narcystyczny samozachwyt ;) KAŻDA KOBIETA była zaczepiana!

St. Julian's czyli moje ulubione miejsce- miasteczko imprezowe. Nie ukrywam uwielbiam czuć głośną muzykę oraz wibracje które porywają mnie w taniec. Na Malcie DJ'e grają specyficznie a każdy klub ma oddzielny gatunek muzyczny. Przeważały miejsca hip hop oraz latino dance i tylko do takich chodziliśmy z ekipą. Dla mnie najbardziej fascynujące było to - że faceci nie pozwalali aby jakakolwiek kobieta przysłowiowo 'podpierała ścianę'. Od razu porywali w rytm muzyki a ja na tyle byłam zachwycona klimatem i podejściem ludzi, że z ogromnym żalem wracałam do domu.

Podsumowując, zanim obejrzycie galerię zdjęc którą dla Was przygotowałam ( a niebawem filmik) chcę dodać: że, na Malcie poznałam wspaniałych ludzi, z którymi spędziłam cudowny czas. Beatka, Esterka, Ada, Michał, Rami, Sebulka dziękuję Wam, że Malta oprócz że jest piękna okazała się zwariowana. Mam nadzieję, że jeszcze raz spotkamy się w tej samej ekipie :) I jak to Michał określił, staliśmy się jedną rodziną KURS MALTY :)










































1 komentarz:

  1. o taki wyjazd to naprawdę coś niesamowitego! bardzo fajnie, że był to dla Ciebie pozytywny czas :)
    świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń